Po jakimś czasie rozjaśniło mi się w głowie, czułam jednak, że całkowicie brakuje mi siły. Nie mogłam nawet poruszyć czymś innym niż głową. Porażka.
Spojrzałam w bok. Atos siedział obok mnie, i chyba w jakiś sposób przekonał do sobie chimere. Aż dziwne, że jeszcze miał wszystkie palce.
Westchnęłam.
- Jeszcze raz dzięki za pomoc. - odparłam kwaśno. Coś mnie jednak niepokoiło... Dziwnie się czułam. - Chyba... Nie podałeś mi nic przeciwbólowego ani nic w tym stylu? - zapytałam szybko. Jednak to, co zaczęło się ze mną dziać upewniło mnie, że dobrze się zorientowałam.
Zachciało mi się płakać. Zaczęłam beczeć, zawsze tak było po lekach. Traciłam kontrolę nad emocjami.
Odwróciłam twarz, pragnąc, by tego nie zauważył.
< Atos? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz