Miałam jakieś dziwne przeczucie... Coś jakby ciągnęło chłodem. Chimera odsunęła się jak najdalej od drzwi, zimno było dla niej zabójcze. Powoli wstałam i wyszłam na korytarz.
Drzwi naprzeciwko, pokój, który sobie wybrał. To stamtąd wiało.
Małym wybuchem otworzyłam zamek. I zamarłam.
W powietrzu wisiała kula, zamrożona, a w środku siedział Atos. Co on, do diabła, wymyślił?!
Podbiegłam do niego i gwałtownym uderzeniem gorąca rozbiłam kulę. Bezwładnie upadł, ledwo go utrzymałam. Położyłam go na podłodze, był przemarźnięty. Przyłożyłam dłoń do jego piersi powoli podkręcałam temperaturę. Oj, dostanie mu się...
< Atos? >