Obudził się pomruk dużego zwierza, jedna z jej chimer szła w stronę mojego drzewa. Obiecała, że mnie nie tkną, a ojciec mówił nie ufaj kobietom! Mówił, ale ja jak zwykle go nie słuchałem. Manipulowałem powietrzem, aby mój zapach nie dotarł do nozdrzy bestii, udało się. No prawie, zwierz po prostu odbiegł w innym kierunku. Odetchnąłem z ulgą i zeskoczyłem na ziemię. Nie wiadomo skąd bestia rzuciła się na mnie, zareagowałem szybko... Płuca zwierzęcia stały się puste, bestia zaczęła się dusić. Odepchnąłem ją od siebie i uciekłem zostawiając ją łapiącą chciwie powietrze. Podskoczyłem, aby odbić się od powolnego pnia i szykować nad drzewami. W postaci chmury piasku, ziemi i liści ruszyłem szukać tej kobiety. Moje moje w tej krainie były silniejsze, ja czułem się mocniejszy. Zobaczyłem ją w dole obok chimery.
< Nemi? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz