Nie nudziło mi się. Uznałam, że można wykorzystać ten czas do stworzenia nowej chimery. Powoli tworzyłam malutką istotkę o końskim ciele, skrzydłach ważki i długich, króliczych uszach. Zwierzę mieściło się w dłoni i już po chwili skakało po moim ramieniu. Wciąż było trochę niezdarne i gdy nagle za mną rozległy się kroki ledwo zdążyłam je złapać, by nie wylądowało na ziemi.
< Atos? >