Wyszedłem z jej domu i odbiegłem w las. Okres się jej spóźnia czy co?
Szedłem przed siebie tworząc małe tornado w dłoniach i myślałem jak wrócić do domu i nad tym co od niej usłyszałem. Musieli ją bardzo źle potraktować... A co jeśli mnie czekała to samo? Ale niby za co, dlaczego? Nic przecież nie zrobiłem. Ech. Wspiąłem się na drzewo i zasnąłem na jednej z gałęzi. Niby straszna, ale jest jedyną osobą w tym świcie i ma swoje bestie. Muszę się do niej jakoś dołączyć...
< Ktoś? Nemidith? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz