Pokręciłam głową, widząc jak szczerzy się od ucha do ucha. Co z tego, że dałam mu wskazówkę, jestem przecież tak wredna, że teraz to rozwalę.
Z chichotem zaczęłam kształtować ziemię pod jego stopami. Powolutku, dokładnie, prawdziwie. Taka zemsta.
Moment później z okropnym skowytem z ziemi wyrwały się brudne czaszki i ręce szkieletu, z grzechotem oplatające jego kostki. To była jedynie uformowana gleba, ale nie musi o tym wiedzieć...
< Atos? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz