- Powinieneś od razu pozwolić sobie pomóc. - stwierdziłam sucho. Nakazałam chimerom posadzić go na łóżku.
- Leżeć. - usiadłam obok i przycisnęłam go w dół, by położył się na plecach. Powoli położyłam lewą dłoń na jego sercu, starając się ignorować ból. Prawą ręką zakryłam mu oczy.
Po kilku krótkich chwilach drgnął niespokojnie.
- Gorące. - wymamrotał.
- I tak jest dobrze.
< Atos>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz