Spojrzałam na niego wściekle.
- A co ci do tego? - wsadziłam chimere do kieszeni i sprawiłam, że gałąź uchyliła się do ziemi. Poszłam dalej w las, nad urwisko. Nie zatrzymując się przeszłam nad krawędzią, a pod moimi stopami ukazały się migoczące kręgi gęstego powietrza niczym schody. Parę metrów dalej usiadłam i, mówiąc krótko, strzeliłam focha.
< Atos? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz