Usiadłam. Otoczyłam kolana ramionami. Kurde...
Po kilku chwilach wstałam, szybko się przebrałam i wypadłam ma dwór. Za mną podążały chimery. Po drodze obijałam drzewa, byłam wściekła i do tego zawstydzona.
Usiadłam na jakimś przewróconym pniu i postanowiłam, że nie wracam dzisiaj do domu.
Ale zaraz, to przecież mój dom...
< Atos? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz