- Atooooos...! - warknęłam. Chciałam się uwolnić i, oczywiście, mu walnąć, jednak on, nawet bez wyrazu skruchy na twarzy trzymał mnie w żelaznym uścisku. Dalej się wyrywałam, a do tego zaczęłam się na niego wydzierać. I nagle...
< Atos? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz